Dominika Gondek

prawnik

Doradzę Ci jak rozwiązać prawne aspekty problemów rodzinnych, w szczególności w sprawach dotyczących postępowania rozwodowego, ustalenia kontaktów z dzieckiem, władzy rodzicielskiej, alimentów czy podziału majątku, jak również w kwestiach finansowych dotyczących wspólnego kredytu małżeńskiego.
[Więcej >>>]

Zgłoś sprawę

kredyt z rodzicem

Spłata długu przysparza zwykle wiele kłopotów. Regulowanie rat każdego kolejnego miesiąca nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, jakie w tym czasie nas spotykają.

Zanim jednak dane nam będzie spłacać kredyt należałoby go uzyskać.

Sama doskonale wiem jak trudno w dzisiejszych czasach o dobrą prognozę kredytową. A jak wiadomo, prawidłowa zdolność kredytowa to warunek konieczny uzyskania kredytu. W tej kwestii banki zazwyczaj nie działają na oślep.

Nieco łatwiej uzyskać kredyt, gdy stara się o niego wspólnie kilka osób.

Na przykład może się okazać, że ubieganie się o kredyt z rodzicem lub wspólnie z małżonkiem ułatwi i przyspieszy proces uzyskania środków na własne mieszkanie.

Co prawda, w mojej ocenie kredyt z rodzicem nie jest zjawiskiem tak powszechnym jak kredyt z małżonkiem, to jednak dzisiaj skupię się na tej pierwszej opcji.

Jak uzyskać kredyt z rodzicem?

Przede wszystkim musisz pamiętać o tym, że by uzyskać kredyt „na spółkę” z inną osobą w dalszym ciągu musisz dbać o swoją zdolność kredytową. To, że zobowiązanie będzie dotyczyło kilku osób nie zwalnia Cię z tego obowiązku.

Na każdej stronie banku możesz przeczytać o tym, jak bank weryfikuje zdolność kredytową.

Przykładowo, najważniejsze kwestie, będące przedmiotem badania zdolności, o których wspomina bank ING to w szczególności:

  • ilość i wysokość ciążących na Tobie zobowiązań,
  • forma zatrudnienia (umowa o pracę, o dzieło czy zlecenie),
  • prowadzenie przez Ciebie działalności gospodarczej,
  • generowane przez Ciebie każdego miesiąca wydatki,
  • posiadany przez Ciebie majątek.

Gdy udasz się do banku i dowiesz się, że Twoja prognoza kredytowa nie wygląda najlepiej i nie kwalifikuje się do przyznania Ci kredytu, wówczas zdolność kredytowa może zostać „ulepszona” przez udział innej osoby w pozyskaniu kredytu. Osobą taką może być rodzic czy małżonek.

Tym jakże krótkim 🤪 wstępem przejdę teraz do sedna sprawy! Bo szczerze, miałam dzisiaj nie wspominać o zdolności kredytowej, ale mam zbyt wiele do powiedzenia!

Dla jasności – mamy więc umowę kredytu, zawartą przez rodzica i dziecko, celem zakupu mieszkania. Przy czym, żeby było ciekawiej, wyłącznym nabywcą lokalu zgodnie z aktem notarialnym zostaje dziecko. Mimo to, zobowiązani do spłaty będą wspólnie.

To znaczy fakt, że jedynie córka nabywa lokal na własność nie zmienia nic w zakresie umowy kredytu, którą zawarli wspólnie z bankiem.

Kredyt z rodzicem uzyskany i co dalej?

Gdy uzyskacie już kredyt na mieszkanie, nie pozostaje nic innego jak dokonywać regularnych spłat.

Zapewne do spłaty kredytu będziecie zobowiązani w sposób solidarny, czyli najbardziej wygodny dla banku.

Zgodnie z kodeksem cywilnym:

Kilku dłużników może być zobowiązanych w ten sposób, że wierzyciel może żądać całości lub części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna, a zaspokojenie wierzyciela przez któregokolwiek z dłużników zwalnia pozostałych.

A co jeszcze ważne:

Aż do zupełnego zaspokojenia wierzyciela wszyscy dłużnicy solidarni pozostają zobowiązani.

Jesteście więc zobowiązani solidarnie. Dopóki kredyt nie zostanie spłacony w całości, każdy z dłużników odpowiada właśnie w taki sposób.

Nie przysparza to większych trudności.

Kredyt z rodzicem ma to do siebie, że na pomoc rodzica zwykle można liczyć. Zdarza się, że rodzic wspiera w spłacie rat lub nawet dokonuje spłaty całego kredytu samodzielnie.

Wtedy jednak zaczynają się schody.

Dla urzędu skarbowego spłata kredytu przez rodzica jest darowizną dla dziecka – czy słusznie?

Aby nie być gołosłowną. W jednym z ciekawych postępowań urząd skarbowy stał na stanowisku, że skoro nabycie nieruchomości zostało sfinansowane kredytem bankowym spłaconym przez ojca, który własności lokalu nie nabył, jednocześnie u dziecka nastąpił przyrost mienia, a spłata kredytu to nic innego jak darowizna na rzecz córki.

Można pomyśleć, że właściwie organ ma rację.

Tylko, że stronami zawartej umowy kredytowej była nie tylko córka, lecz także jej rodzic. A jak już wspomniałam, każda ze stron odpowiada solidarnie za spłatę kredytu.

Z istoty solidarności wynika odpowiedzialność za całość długu, a nie za odpowiednią jego część. Oznacza to tyle, że gdy córka spłaci połowę kredytu nie zostanie zwolniona z odpowiedzialności za drugą jego połowę. Tak samo jej rodzic. Każde z nich odpowiada za całkowite zaspokojenie wierzyciela.

W tej sytuacji spłacając kredyt, rodzic uregulował własny dług.

Nie oznacza to jednak, że nie ma żadnych roszczeń z tego tytułu względem dziecka. Jak najbardziej może domagać się regresu.

Spłata kredytu przez dłużnika nie jest darowizną

W powyższej sprawie rozstrzygał Naczelny Sąd Administracyjny, a w orzeczeniu podkreślił, że spłata kredytu przez rodziców, którzy są współkredytobiorcami, solidarnie zobowiązanymi z córką z tytułu umowy kredytowej do spłaty zadłużenia, nie jest darowizną rodziców dla córki.

Czyli kredyt z rodzicem, spłacony przez rodzica nie spowoduje powstania obowiązku podatkowego.

Jednakże, co istotne, sytuacja byłaby zgoła odmienna, gdyby umowa kredytu została zawarta wyłącznie przez córkę, a rodzice nie będąc zobowiązani do spłaty kredytu – takiej spłaty by dokonali.

Wówczas, niewątpliwie mielibyśmy do czynienia z darowizną. Powstałby więc obowiązek podatkowy wynikający z ustawy o podatku od spadków i darowizn.

Zobacz także:

Darowizna nieruchomości obciążonej hipoteką – Czy możliwe jest darowanie dziecku nieruchomości obciążonej hipoteką? Kto wtedy jest zobowiązany do spłaty kredytu? Czy powinieneś martwić się o majątek dziecka?

Czy spłata kredytu przez małżonka jest darowizną? – Wyobraź sobie sytuację, gdy jeden z małżonków spłaca kredyt za drugiego małżonka. Czy w takiej sytuacji należy dokonać zgłoszenia darowizny w urzędzie skarbowym?

Podziękowania dla:

problemy finansowe w związku

Osobiście jestem zdania, że oszczędzanie to filar spokojnego życia.

Dlatego staram się robić wszystko, by uniknąć problemów finansowych. Zarówno teraz, jak i w przyszłości.

Na szczęście miałam od tego (mam nadal!) świetnych „nauczycieli”.

Jean-Jacques Rousseau powiedział kiedyś, że „pieniądze, które mamy, są narzędziem wolności. Pieniądze, za którymi się uganiamy – narzędziem niewoli”. I szczerze, coś w tym jest.

Zaczęłam ten artykuł ze strony nieco.. osobistej. A pewnie zastanawiasz się dlaczego o tym wszystkim mówię?

Dlatego, że problemy finansowe w związku czy też poza nim są właściwie na porządku dziennym. Przyczyn takich problemów jest wiele, ale nie oszukujmy się – jednym z nich jest właśnie brak czynienia oszczędności i życie z miesiąca na miesiąc.

Szczególnie teraz, kiedy inflacja mknie w górę zdecydowanie szybciej niż podwyżki wynagrodzeń.

Nie będę tutaj jednak tworzyć wywodów na temat oszczędzania – nie czuję się w tym ekspertem no i.. to nie moja działka.

Chcę tylko zwrócić uwagę na obserwowany przeze mnie proces – dążenie do stabilności finansowej w sposób po trupach do celu. A trupem tym (choć nie brzmi to najlepiej) są często małżeństwa. Niejedno z nich na tym ucierpiało.

Czy problemy finansowe w związku mogą być przyczyną rozpadu małżeństwa?

W idealnej rzeczywistości nikt nie miałby problemów finansowych. Nie pojawiałyby się na tym tle żadne konflikty, a pojęcie rozwodu byłoby zupełnie nieznane.

A prawnicy zajmowaliby się czymś zgoła innym. Ciekawe, swoją drogą, czym?

Rzeczywistość taka jednak nie istnieje.

No bo o tym, że rozwody są coraz częstszymi zjawiskami wie chyba każdy. O tym, że nie dochodzi do nich raczej bez przyczyny pewnie też.

Jeśli jednak zastanowić się nad możliwymi powodami chęci rozwiązania małżeństwa to przychodzi mi ich do głowa nieograniczona ilość. Raz jest to zdrada, raz szereg nieporozumień między małżonkami a raz problemy finansowe w związku. Te ostatnie zdarzają się naprawdę często.

Mówiąc problemy finansowe mam na myśli nie tylko kredyty, lecz także codzienne wydatki, które z końcem miesiąca potrafią wyrównać rachunek bankowy do zera, zbędne zakupy, brak myślenia o przyszłości w kwestiach finansowych.

Jednak problemy finansowe same w sobie niekoniecznie muszą być przyczyną rozpadu małżeństwa, a raczej to co dzieje się wokół nich. A dzieje się zazwyczaj wiele.

Problemy finansowe w związku rodzą konfliktowe sytuacje między partnerami. Tworzą się wówczas niezdrowe relacje. Małżonkowie często zarzucają sobie zbyt niskie zarobki, wysokie wydatki, niepowodzenia w podjęciu lepiej płatnej pracy czy w prowadzeniu działalności gospodarczej, nieumiejętne inwestowanie czy trwonienie pieniędzy na prawo i lewo.

To wszystko wpływa na brak poczucia bezpieczeństwa i wsparcia od drugiego z małżonka, czyli podstaw od których zależy prawidłowy byt małżeństwa, co wreszcie przyczynia się do chęci rozwodu.

Rozwód nie od ręki

Choć wspólne zobowiązania (lub inne problemy finansowe) mocno scalają małżonków to równie często mogą ich podzielić.

W takiej sytuacji wielu z nich decyduje się na rozwód. Tylko podjęcie decyzji o rozwodzie wcale nie oznacza, że rozwód dostanie się w takiej sytuacji od ręki.

Jeśli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód.

Tak o rozwodzie mówi kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Czyli zanim stwierdzisz, że problemy finansowe w związku przyczyniły się do rozpadu Twojego małżeństwa, które oficjalnie należy zakończyć, musisz zastanowić się, czy między Tobą a małżonkiem nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia.

No bo nawet jeśli kłócisz się z małżonkiem o finanse i macie wspólne zobowiązania, które z ogromnym trudem regulujecie (lub tego nie robicie), lecz poza tym jesteście dla siebie wsparciem, prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe, a między wami istnieje więź fizyczna – rozwód nie będzie możliwy.

Zupełny i trwały rozkład pożycia to istota rozwodu

Między małżonkami istnieją z zasady trzy więzi – fizyczna, gospodarcza i duchowa.

Więź fizyczna, jak nazwa wskazuje, dotyczy sfery intymności między małżonkami.

Więź gospodarcza odnosi się do prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego.

A więź duchowa to uczucia, którymi małżonkowie się darzą.

Wygaśnięcie wszystkich więzi poczytuje się za zupełny rozkład pożycia małżeńskiego.

Trwałość rozkładu pożycia odnosi się z kolei do upływu czasu, w którym trwa zupełny rozkład pożycia. By stwierdzić trwałość rozkładu pożycia wystarczy oparta na doświadczeniu życiowym ocena, że w okolicznościach sprawy powrót małżonków do wspólnego pożycia nie nastąpi.

Jeśli zatem problemy finansowe w związku zaogniły konflikt małżeński, a ponadto nie jesteście w stanie porozumieć się na żadnej płaszczyźnie, być może nawet nie mieszkacie już ze sobą, a każde z was żyje osobno i łączy was tylko nieszczęsne zobowiązanie lub inne problemy finansowe czyli nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego to o rozwodzie warto wówczas pomyśleć.

 

Zobacz także:

Podziękowania dla:

przepisanie mieszkania na żonę

Są sformułowania, których prawnicy wystrzegają się jak ognia. Mimo tego, niektóre z nich w społeczeństwie są chlebem powszednim. Jednym z takich wyrażeń jest właśnie przepisanie mieszkania na żonę. No bo kto, choć raz w życiu nie spotkał się z takim określeniem?

Sama zawsze uśmiecham się pod nosem, gdy słyszę „jak przepisać mieszkanie na małżonka/dziecko/rodziców?”.

Brzmi niegroźnie, ale tak właściwie co sie pod tym kryje? Czy jest to na tyle oczywiste, że każdy wie o co chodzi?

Swoją drogą, jestem ciekawa, co przyszło Ci do głowy, gdy pierwszy raz spotkałeś się z takim określeniem.

Otóż, przepisanie mieszkania na żonę to nic innego jak darowanie jej mieszkania, czyli po prostu – darowizna. I w sumie – ma to sens! Domyślam się, że „przepisanie” wzięło się zwyczajnie z formy dokonania darowizny, o której opowiem Ci trochę więcej.

Oświadczenie darczyńcy powinno być złożone w formie aktu notarialnego.

Czyli – gdzieś (na papierze), coś (oświadczenie darczyńcy) zapisano, a więc przepisano z siebie na kogoś innego. Skomplikowane? Jednak to by się zgadzało.

Ale chwila, na pewno znajdzie się ktoś, kto powie stanowczo „Darowizna wcale nie musi być w formie aktu notarialnego!”.

No tak, rzeczywiście.

W jakiej formie dokonać darowizny?

Tak jak już wspomniałam oświadczenie darczyńcy powinno być złożone w formie aktu notarialnego. Jednak nie zastosowanie się do tego nie musi sprawić, że darowizna będzie nieważna.

Umowa darowizny zawarta bez zachowania tej formy staje się ważna, jeżeli przyrzeczone świadczenie zostało spełnione.

Dla przykładu – czy spotkałeś się z tym, by przygotowywać umowę w formie aktu notarialnego wobec każdej darowizny? Czy w chwili, kiedy obdarowujesz bliską osobę prezentem sporządzacie akt notarialny? A no właśnie…

Ale, ale! Przecież my dzisiaj będziemy mówić o nieruchomościach. A dla tych nie ma zmiłuj – forma aktu notarialnego musi być zachowana.

I nie jest to wcale mój wymysł.

Kodeks cywilny jest w tej kwesii nieugięty. Przepisy dotyczące ważności umowy darowizny, nawet bez zachowania formy aktu notarialnego w sytuacji gdy przyrzeczone świadczenie zostało spełnione nie uchybiają przepisom, które ze względu na przedmiot darowizny wymagają zachowania szczególnej formy dla oświadczenia obu stron.

Czyli nawet przepisanie mieszkania na żonę powinno być dokonane w formie aktu notarialnego.

No bo spójrz, zgodnie z art. 158 kodeksu cywilnego:

Umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. To samo dotyczy umowy przenoszącej własność, która zostaje zawarta w celu wykonania istniejącego uprzednio zobowiązania do przeniesienia własności nieruchomości; zobowiązanie powinno być w akcie wymienione.

Powiesz – okej, ale przecież nie ma rygoru nieważności, jeśli nie zachowa się formy aktu notarialnego. W takim wypadku nic nam nie grozi przez nie zachowanie tej formy.

Zauważy tylko, że wcale nie musi być takiego rygoru. Wszystko będzie jasne, gdy spojrzysz na art. 73 § 2 kodeksu cywilnego:

Jeżeli ustawa zastrzega dla czynności prawnej inną formę szczególną, czynność dokonana bez zachowania tej formy jest nieważna.

Forma aktu notarialnego jest taką formą szczególną.

Darowizna mieszkania do majątku osobistego

Ale gdy podstawy mamy już za sobą, przejdźmy zatem do przepisania… darowizny (!) mieszkania żonie.

Pozwól, że będę używała tych dwóch sformułowań zamiennie, z myślą jednak, że chodzi dokładnie o to samo.

Pewnie domyślasz się, że wydarzyło się coś, co skłoniło mnie do rozwinięcia tego tematu. I przyznam Ci rację – faktycznie tak było.

A sprawa dotyczyła właśnie darowizny. Co prawda w nieco innym wydaniu. Ale już tłumaczę o co chodzi.

Rodzice darowali synowi mieszkanie. Syn pozostawał wówczas w związku małżeńskim, w którym obowiązywała wspólność majątkowa. Nie ma to jednak większego znaczenia.

Umowa darowizny zawierała deklarację darczyńców, iż przedmiot darowizny będzie wchodził do majątku osobistego obdarowanego. Nie upatrujmy w takim działaniu żadnego podstępu podatkowego. Rodzice zwyczajnie nie pałali entuzjazmem do małżonki syna. Dlatego postanowili, że nic się jej nie należy, a na pewno nie mieszkanie.

Z zasady, darowizna wchodzi do majątku osobistego małżonka, który ją otrzymał.

A mówi o tym kodeks rodzinny i opiekuńczy w art. 33 pkt 2, zgodnie z którym:

Do majątku osobistego każdego z małżonków należą przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił.

Zgodnie z tym rodzice nawet nie musieli wskazywać w umowie darowizny, że jej przedmiot będzie należał do majątku osobistego syna, bo tak wygląda to z mocy samej ustawy. Gdyby jednak mieli życzenie, by mieszkanie należało do majątku wspólnego małżonków – powinni sformułować takie postanowienie w umowie.

No dobrze, ale zapytasz pewnie dlaczego rozwodzę się nad darowizną dla syna podczas gdy w tytule jasno wskazałam, że chodzi o przepisanie mieszkania na żonę. Już spieszę z odpowiedzią.

Otóż, syn przyjął darowiznę, a po kilku latach zdecydował przekazać ją dalej małżonce.

Pstanowił po prostu darować żonie, do jej majątku osobistego, mieszkanie, które otrzymał od rodziców również w drodze darowizny.

Przepisanie mieszkania na żonę wbrew woli pierwotnych darczyńców

Pewnie jak się domyślasz, jego rodzice nie byli zadowoleni.

Uznali przepisanie mieszkania na żonę, wbrew ich zgody, za rażąco niewłaściwe zachowanie syna.

Poza tym, przecież rodzice jasno wyrazili się w pierwotnej umowie darowizny, że jej przedmiot będzie wchodził do majątku osobistego obdarowanego. Ale czy to oznacza, że obdarowany nie może już nic zrobić z otrzymaną nieruchomością?

Otóż, dyspozycje rodziców dotyczące przedmiotu darowizny zakończyły się wraz z darowaniem mieszkania.

Od tej pory mieszkanie stanowi już własność syna, a więc może on dysponować nią w sposób dowolny. I to bez konieczności uzyskania zgody rodziców, od których mieszkanie takie otrzymał.

Nie stoi to więc na przeszkodzie przepisania mieszkania na żonę.

Zobacz także:

Podziękowania dla:

rozwiązanie umowy deweloperskiejUzyskanie przez małżonków kredytu często wiąże się z koniecznością spełnienia wielu formalności. Jego uzyskanie jednak sporo ułatwia. Małżonkowie mogą w końcu spełnić marzenie o własnych czterech kątach.

Dużą popularnością dla małżonków cieszą się mieszkania wprost od dewelopera. Tylko, gdy wszystkie formalności są już spełnione okazuje się, że sprawy między małżonkami nie mają się dobrze. Wtedy niektórzy z nich muszą zdecydować się na rozwiązanie umowy deweloperskiej.

Z kredytem czy umową deweloperską po rozwodzie nie jest łatwo. O pewnych kwestiach najlepiej porozmawiać i zadecydować wcześniej. Nie warto czekać do prawomocnego orzeczenia rozwodu. To z resztą może zabrać kilka dobrych lat i przysporzyć o więcej siwych włosów. Niektóre sprawy nie lubią czekać.

No dobrze, ale przecież musi być jakieś rozwiązanie dla małżonków, którzy co prawda podpisali umowę deweloperską, zawarli umowę kredytu, wpłacili określoną kwotę, a po pewnym czasie postanowili się rozstać.

Perspektywa realizacji umowy deweloperskiej dotyczącej mieszkania, które już jako wspólne nie będzie małżonkom potrzebne nie jest satysfakcjonująca.

Wtedy z pomocą może przyjść małżonkom rozwiązanie umowy deweloperskiej. No bo niezależnie od tego, jakie postanowienia znajdują się w umowie, strony umowy zawsze w jakiś sposób mogą się po prostu dogadać.

Umowa deweloperska… czyli właściwie jaka?

By uporządkować pewne kwestie, warto wyjść od samej definicji umowy deweloperskiej.

Być może nie miałeś jeszcze z nią do czynienia. Ale nic straconego. Zaraz wszystko Ci wytłumaczę.

Z pomocą na szczęście przychodzi nam ustawa z dnia 16 września 2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego.

Umowa deweloperska to umowa, na podstawie której deweloper zobowiązuje się do ustanowienia lub przeniesienia na nabywcę po zakończeniu przedsięwzięcia deweloperskiego prawa, o którym mowa w art. 1, a nabywca zobowiązuje się do spełnienia świadczenia pieniężnego na rzecz dewelopera na poczet ceny nabycia tego prawa.

Dla pewności, zobaczmy jeszcze, o jakim prawie mówi nam art. 1, a mowa tam o:

ustanowieniu odrębnej własności lokalu mieszkalnego i przeniesieniu własności tego lokalu na nabywcę

albo

przeniesieniu na nabywcę własności nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym

lub

użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej i własności domu jednorodzinnego na niej posadowionego stanowiącego odrębną nieruchomość.

Co to w praktyce oznacza?

A no tyle, że wykonanie takiej umowy deweloperskiej, a następnie wskutek zawarcia kolejnej umowy o tzw. skutku rzeczowym, przenoszącym własność, nabywca może się stać właścicielem lokalu.

Na tym jednak skończę rozważania o definicji umowy deweloperskiej. Chciałabym przejść do konkretów dotyczących naszego tematu.

Rozwiązanie umowy deweloperskiej za porozumieniem stron

Rozwiązanie umowy deweloperskiej za porozumieniem stron to raczej niecodzienne wyjście z problemu. Sama spotkałam się z tym tylko raz. Nie oznacza to jednak, że nie jest to w ogóle możliwe. Jest!

Tylko musisz pamiętać, że to, kiedy możesz pozwolić sobie na rozwiązanie umowy deweloperskiej za porozumieniem stron nie zależy tylko od Ciebie. Jak sama nazwa wskazuje, istotne jest porozumienie, a gdy jedna strona np. deweloper nie będzie zainteresowana takim środkiem do takiego rozwiązania umowy deweloperskiej nie dojdzie.

Deweloper na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron może się po prostu nie zgodzić. I wcale nie będzie to wynikało z jego widzimisię, a z jego realnych interesów, których nie będzie chciał naruszać. W końcu podpisanie takiej umowy zobowiązuje do czegoś obie strony.

Każda ze stron jest przeświadczona o tym, że dojdzie do finalnego skutku jakim jest zapłata całej kwoty z tytułu sprzedaży na rzecz dewelopera, a także przeniesiona zostanie własność nieruchomości na rzecz nabywcy.

Przypadki, kiedy deweloper godzi się na rozwiązanie umowy deweloperskiej są rzadkie, ale jednak są. Szczególnie, jeśli relacje stron są na dobrym poziomie.

Gdy deweloper nie zgodzi się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron…

A to zdarza się często. Wtedy do rozwiązania umowy za porozumieniem stron nie dojdzie. Ale nie oznacza to, że nie ma innych sposobów na zerwanie takiej umowy.

Ustawa z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego w art. 29 wymienia przypadki, w których nabywca może odstąpić od umowy deweloperskiej. Przypadki te dotyczą jednak kwestii formalnych samej umowy np. kiedy brakuje w niej pewnych elementów koniecznych. Sytuacje dotyczące odstąpienia od umowy tyczą się również prospektu informacyjnego.

Żadne z tych przypadków nie pomogą jednak małżonkom, którzy chcą rozwiązać umowę deweloperską ze względu na rozwód.

Taka sytuacja nie została przewidziana przez naszego ustawodawcę.

Jest to prywatny problem małżonków, który niekoniecznie może interesować dewelopera.

Jak rozwiązanie umowy deweloperskiej wpływa na rozliczenie między małżonkami?

Tutaj w pewnym sensie dotykam sedna tego, o czym chciałam powiedzieć na początku, jednak nie mogłam pominąć podstawowych kwestii.

Jeśli już deweloper przychylnie spojrzy na rozwiązanie umowy deweloperskiej za porozumieniem stron to wówczas na uwadze należy mieć kilka rzeczy.

Początkowa faza realizacji umowy deweloperskiej zazwyczaj nie sprawia małżonkom problemów. Zgodnie z jej postanowieniami małżonkowie uiszczają odpowiednią kwotę z tego tytułu. Wówczas małżonkowie raczej nie zastanawiają się na ewentualnymi rozliczeniami.

Okazuje się, że to, kto dokonał wpłaty, czy pochodziła ona z majątku wspólnego małżonków czy z majątku osobistego, być może z darowizny przeznaczonej na ten cel, ma znaczenie.

W zależności od ustaleń poczynionych z deweloperem, ten może zwrócić małżonkom określoną kwotę wpłaconą prez nich na poczet realizacji umowy.

Od razu wspomnę, że złym rozwiązaniem będzie unikanie tego tematu między małżonkami. Z rozwiązaniem umowy deweloperskiej za porozumieniem stron spotkałam się tylko raz. To jednak wystarczyło, by móc skutecznie wystrzegać małżonków od omijania tego tematu.

Dlaczego? A no dlatego, że małżonkowie zapytani u notariusza, w jaki sposób i formie ma nastąpić zwrot wpłaconej przez nich kwoty zaczęli się po prostu kłócić.

Nie było to komfortowe zarówno dla dewelopera, jak i dla notariusza.

Dobrze te kwestie uzgodnić wcześniej.

Nieuzgodnienie między małżonkami kwestii rozliczeń może tylko niepotrzebnie przedłużyć moment rozwiązania umowy, a także przysporzyć nieporozumienia w samej chwili rozwiązywania umowy z deweloperem. Domyślam się, że warto tego uniknąć choćby dla własnego komfortu.

Zobacz także:

  • Nieruchomość po rozwodzie – W czasie trwania małżeństwa Twój małżonek zakupił nieruchomość, której część została sfinansowana ze środków wspólnych? Sprawdź co to oznacza.
  • Kredyt w podziale majątku wspólnego – Podział majątku wspólnego po rozwodzie to jedna z pierwszych czynności, na którą decydują się byli małżonkowie. Jak dług ma się do podziału majątku? Czy wiesz, jak podzielić wspólny kredyt? Co na to sądy?

Podziękowania dla:

wspólny kredyt bez małżeństwa

Jakiś czas temu poznałam partnerów, którzy choć nie zamierzają zawierać związku małżeńskiego i żyją w tzw. konkubinacie to jednak wspólny kredyt bez małżeństwa stanowi dla nich temat do rozmyśleń.

Ponieważ nasze zaznajomienie nie wybiegało poza ramy towarzyskie, a nie samym prawem człowiek żyje, nie zdołałam się dowiedzieć jaki mają na to plan.

Ale! Może przeczytają ten wpis 🙂

Jeszcze do niedawna myśląc o małżeństwie miałam w głowie utrwalony pewien schemat.

Dla małżonków praktycznie wszystko jest wspólne. Wspólne życie, wspólne mieszkanie, wspólne dzieci, wspólne zakupy, wspólne wakacje. Znam takich, którzy nawet wspólnie pracują i mają wspólne kredyty.

Mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale chyba już wiesz o co mi chodzi.

Tylko czy te wszystkie  wspólne kwestie są charakterystyczne wyłącznie dla małżonków?

A wspólne mieszkanie bez ślubu, wspólne dzieci bez związku małżeńskiego czy wspólny kredyt bez małżeństwa?

Przecież tak też się da! 🙂 A co więcej, nie oznacza mniejszego pola powodzenia niż u prawilnych małżonków!

W szczególności ubieganie się o kredyt nie jest tylko przywilejem małżonków.

Coraz częściej na takie rozwiązania decydują się w szczególności młode pary, które o ślubie nie myślą, a jednak planują wspólnie (znowu to słowo!) iść przez życie.

Kredyt w małżeństwie a kredyt w konkubinacie

Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach obserwuje się spadek zawieranych małżeństw.

Coraz liczniejsza grupa partnerów decyduje się na tzw. życie na kocią łapę. Covid z pewnością dołożył tutaj swoje trzy grosze. Parę innych rzeczy też miało na to wpływ, ale dzisiaj nie o tym.

I chociaż z pozoru życie partnerów bez ślubu wydaje się niemal identyczne co życie prawdziwych małżonków, to możemy zauważyć kilka (przynajmniej) różnic.

Poza brakiem formalnego zdefiniowania partnerów jako małżonków warto zwrócić uwagę na kwestie finansowe.

Odpowiedzialność za kredyt w małżeństwie w głównej mierze uzależniona jest od istniejącego między małżonkami ustroju majątkowego.

Dobrze wiedzieć, czy małżonkowie pozostają we wspólności czy rozdzielności majątkowej.

Poza ustrojem majątkowym warto mieć na uwadze samo brzmienie umowy kredytowej.

Ważne są też inne kwestie.

Czy małżonek zaciągnął kredyt sam? A może drugi małżonek wiedział o kredycie? Czy się na niego zgodził? Czy kredyt został zaciągnięty wspólnie przez małżonków? Pytań może być o wiele więcej.

Ale dzisiaj bardziej interesuje nas czy wspólny kredyt bez małżeństwa jest możliwy?

Wspólny kredyt bez małżeństwa trudniejszy niż w małżeństwie?

Odpowiedź na tytułowe pytanie pewnie już znasz. W końcu w przeciwnym razie ten wpis mógłby nie powstać.

Ale dla porządku.

Wspólny kredyt bez małżeństwa jest jak najbardziej możliwy!

Choć nie wiem, czy łatwiejszy do uzyskania.

Wiadomo – wszystko zależy od banku, w którym zobowiązanie takie chcemy zaciągnąć.

Sam fakt bycia w konkubinacie, a nie w małżeństwie problemem nie będzie.

Kwestie problematyczne mogą dotyczyć jedynie „wyliczenia zdolności kredytowej”. Właściwie można powiedzieć, że bardziej niż Twoje małżeńskie (czy też nie) relacje z partnerem, będzie interesować bank wasza sytuacja finansowa. I to, czy będziecie w stacie spłacić kredyt.

Jeśli jednak i tutaj nie zajdą nieprzyjazne okoliczności, kredyt jest na wyciągnięcie ręki.

Kto ponosi odpowiedzialność za wspólny kredyt bez małżeństwa?

Jak to, że partnerzy za wspólny kredyt bez małżeństwa ponoszą odpowiedzialność nie budzi wątpliwości, to jednak zakres w jakim mogą odpowiadać już tak.

Słowem przykładu, w jednym z wyroków Sądu Apelacyjnego w Warszawie odniesiono się do tej kwestii.

Umowa kredytowa między partnerami zawierała postanowienie, zgodnie z którym kredytobiorcy odpowiadają solidarnie za zadłużenie wynikające z umowy.

Zgodnie z kodeksem cywilnym:

zobowiązanie jest solidarne, jeżeli to wynika z ustawy lub z czynności prawnej.

W tym przypadku wynikało z czynności prawnej, czyli z samej umowy.

I odpowiedzialność solidarna przy takich zobowiązaniach spotykana jest najczęściej. Tak też jest najlepiej dla banku.

W tej sytuacji partnerzy za wspólny kredyt bez małżeństwa odpowiadają solidarnie, co oznacza, że bank może żądać całości lub części świadczenia od partnerów łącznie lub od każdego z nich z osobna. Z kolei zaspokojenie banku przez jednego partnerów zwolni drugiego z odpowiedzialności  względem banku.

Celowo podkreśliłam względem banku. Bo spłata kredytu przez jednego partnera nie zwalnia drugiego z odpowiedzialności całkowicie.

Regres za spłatę kredytu przez jednego partnera

Partner, który spłacił kredyt względem banku będzie bowiem mógł się domagać od drugiego partnera, który do spłaty nie przyłożył ręki, zwrotu odpowiedniej części świadczenia. Jest to tzw. regres.

Regres będzie mógł mieć zastosowanie nie tylko wtedy, gdy jeden partner spłaci cały kredyt. Wystarczy, że zapłaci bankowi więcej niż on sam powinien.

Sądy jednak zwracają uwagę, że ważny jest fakt zaspokojenia wierzyciela. Chodzi o to, że partner nie może mieć wobec drugiego przyszłego roszczenia regresowego. Czyli takiego roszczenia, które jeszcze nie powstało. Bo do zapłaty na rzecz banku nie doszło.

Jak widzisz, wspólne zobowiązania to przywilej nie tylko małżonków. Otóż partnerzy mogą starać się o wspólny kredyt bez małżeństwa i wcale nie muszą zostać przez to gorzej potraktowani.

Zobacz także: 

Podziękowania dla: